Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Panel

PROJEKT ANTAŁEK Z PRACOWNI ARCHETON - ZMIENIONY PRZEZ KASIĘ I TOMKA

offline kasiaros blog budowlany - wyślj wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
Projekt: ANTAŁEK
788811 odwiedzin | wpisów: 284, komentarzy: 7004, obserwuje: 235

STRES INWESTORÓW

autor: kasiaros blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Rok 2007 zapamiętamy chyba do końca życia! Po kilkuletnim spokoju na działce w czasie naszego urlopu letniego ekipa murarska uwijała się  z  Antałkiem. Niestety - ten rok to tzw. "boom budowlany", więc stresu było co nie miara. W związku z tym, że mieszkamy za granicą, ekipa miała wejść odpowiednio wcześniej, by w czasie naszego dwutygodniowego pobytu w kraju zakończyć prace murarskie i   wpuścić cieśli do wykonania dachu.  Nasi murarze mieli jednak niezły poślizg - weszli o jakieś półtorej miesiąca później i dach widzieliśmy wtedy już tylko ze zdjęć! To były niesamowite przeżycia - nasza ekipa ciągnęła kilka budów na raz i trzeba było ich po prostu pilnować, by nam nie uciekli! Dobrzy z  nich byli fachowcy, na to nie mogę narzekać, ale trochę niesłowni. Z drugiej jednak strony - każdy chciał wykorzystać to, co dawała mu okazja - ludzie bili się wtedy o ekipy, o materiały i o wszystko! Niezłe przeboje mieliśmy właśnie z cieślą - słownie dogadaliśmy się co do terminu i ceny wykonania dachu - wszystko było "dograne". Niestety, gdy pojawiliśmy się w kraju i udaliśmy do pana cieśli, ten oznajmił nam, że nie ma na stanie drzewa, a cena materiału i jego usługi wzrosła o 100 %. To był dla nas szok! Na szczęście z ekipą murarską 8 miesięcy wcześniej spisaliśmy dokładną umowę co do czasu wykonania i ceny - z pierwszego się nie wywiązali, ale z drugiego już musieli. Mój mąż zjechał wówczas całe Pomorze w poszukiwaniu odpowiedniego drzewa na dach - nigdzie nie było! W końcu wrócił do naszego miasta i tam - w jednym ze składów - dostał to, czego przez tyle dni szukał po całym województwie. Ekipa murarska poleciła nam swojego cieślę - panowie zrobili nam daszek, mój tata i teść nadzorowali roboty, a my czekaliśmy w domu już tylko na zdjęcia! Taka budowa na odległość to naprawdę nic przyjemnego! Dobrze, że wcześniej mieliśmy zakupione pustaki  na cały dom, choć i tutaj nie obyło się bez niespodzianek, gdyż trzeba było trochę materiału dokupić na sam koniec - w 2007 roku cena suporeksu sięgała u nas 18 zł za pustak, a my kilka lat wcześniej daliśmy po 4 zł za pustak. Materiał leżał na działce, jednak w czasie tego szaleństwa dostaliśmy sygnał, że część pustaków została po prostu ukradziona, dlatego nam potem zabrakło! Ciekawe, co by się stało z naszymi pustakami, gdybyśmy dalej się nie budowali - aż strach pomyśleć!!!

Mimo tych wszystkich przeżyć i stresu potem mogliśmy cieszyć się z tego, co mamy - dom wybudowali nam dobrze, dokładnie i bez fuszerki, a to przecież najważniejsze!  Kolejny urlop wiosenny w 2008 roku postanowiliśmy wykorzystać nieco inaczej - odpocząć od budowy. Zrobliśmy tylko przyłącze wody i wyprowadziliśmy z domu rury do kanalizacji. Nie chcemy jeszcze wracać, więc z tą budową aż tak się nam nie spieszy, choć nie ukrywam, że dla mnie każda nowa rzecz zrobiona w domu to ogromna radość!

Komentarze (1)
autor: groszeczek   dodano: 2009-05-21 | 18:38:15
to faktycznie dużo przeżyć i stresu ale głowa do góry i do przodu:)Pozdrawiam

ROK 2007 - ZACZYNAMY BUDOWĘ!

autor: kasiaros blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Sporo czasu minęło zanim nasze ławy, które leżały już odłogiem, doczekały się dalszego rozwoju wypadków. Myśleliśmy już nawet, żeby sprzedać działkę, ale te wszystkie ceregiele związane z wybieraniem projektu, z załatwianiem pozwoleń itd. studziły nasze pomysły. Za dużo serca i zaangażowania w to włożyliśmy, aby ot tak sprzedać nasze marzenia! Uzyskanie pozwolenia na budowę wcale nie było takie łatwe, gdyż po drodze wystąpiły błędy ze strony urzędników. Dotyczyły one kąta nachylenia dachu - zamiast 45 stopni jakiś dowcipniś wpisał  w projekcie zagospodarowania przestrzeni kąt nachylenia dachu 45 % - to zupełnie zmieniało postać rzeczy i nasz projekt nie mógł uzyskać zgody na budowę! Walczyliśmy z urzędnikami prawie rok - pisząc nawet list do samego Wojewody Pomorskiego - w końcu się udało - jakąś tam uchwałą zmieniono błędne 45% na 45 stopni!

W 2006 roku mąż wyjechał za granicę - wciąż nie chciał myśleć o kredycie, a praca w szkole nie pozwalała na to, by wybudować się z oszczędności! Po roku dołączyłam z synem do męża i wtedy dopiero zaczęliśmy odkładać normalne pieniądze na budowę naszego małego domu!

Tak więc wszystko zaczęło się w rok po wyjeździe z kraju i tak do dziś budujemy bez kredytu i na odległość. Nie jest to łatwe, ale też nie mamy żadnego obciążenia finansowego - budowa podzielona jest na etapy i każdy urlop spędzony w Polsce obfituje w kolejne wydarzenia  z życia naszego Antałka.  W kolejnych postach postaram się przedstawić te etapy za pomocą zdjęć - bo to jest najbardziej obrazowe. Planujemy powrót za około 2 lata i wtedy będziemy już mieszkać w wykończonym domu.

Komentarze (3)
Tytuł: Powodzenia
autor: groszeczek   dodano: 2009-05-20 | 14:11:48
Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości, może to okazać się nie takie proste jak się wydaje. My jesteśmy w podobnej sytuacji budujemy na odległość i też etapami, dlatego wiem co to znaczy!Trzymam kciuki!!!!:)
autor: virion   dodano: 2009-05-20 | 14:35:15
no to powodzenia! budowanie jest mocno czaso- i pracochłonne, co dopiero na odległość! trzymam kciuki za postępy Waszej budowy!
Tytuł: Dzięki:)
autor: kasiaros   dodano: 2009-05-20 | 15:11:22
Dziękuję za miłe słowa! Wierzymy w to, że się uda - a pracy i nerwów to faktycznie sporo! Mimo to realizujemy nasze marzenia i jesteśmy szczęśliwi - Wam też tego życzę!!!

PROJEKT ANTAŁEK PO ZMIANACH

autor: kasiaros blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Jak już wcześniej wspomniałam, wybraliśmy projekt Antałek, ponieważ szukaliśmy wówczas małego i ekonomicznego w budowie i późniejszej eksploatacji domu. Nie oszczędzaliśmy jednak na materiałach budowlanych - zdecydowaliśmy się na ściany z suporeksu na póltorej pustaka ze styropianem w środku.

Polecam link do naszego projektu.

Zmiany, jakie wprowadziliśmy, znacznie powiększyły nasz dom, ale jednocześnie nie zmieniły  jego bryły i na zewnątrz pozostaje prawie taki sam.

ZMIANY:

* wydłużyliśmy dom o 1 m i poszerzyliśmy go o 0,5 m

* wybudowaliśmy piwnicę pod całością budynku - w piwnicy - garaż, kotłownia, pomieszczenie na paliwo stałe, kuchnio - spiżarnio - pralnia, suszarnia (w piwnicy 5 okien)

* zlikwidowaliśmy okno na klatce schodowej (są 2 okna doświetlające klatkę schodową z korytarzy na parterze i piętrze)

* w związku z tym, że kotłownię przenieśliśmy do piwnicy - na parterze powstał pokój - biuro

* nieznaczne podnieśliśmy ściankę kolankową i wydłużyliśmy nieco dach, by  uzyskać odpowiednie proporcje

* zlikwidowaliśmy jeden komin, przesunęliśmy drugi -  dzięki temu zyskaliśmy kominek w salonie ( salon został  powiększony - obecnie 28 m kw.,) i większą kuchnię - obecnie 9 m kw. - w dalszym ciągu otwarta na część jadalną w salonie jak w projekcie oryginalnym

* kosztem dodatkowego pokoju na parterze w wc uzyskaliśmy wnękę potrzebną na kabinę prysznicową   

* okno w dodatkowym pokoju - biurze powiększyliśmy (ściana została wydłużona o 1 m) - dzięki czemu ma ono  wymiary identyczne jak to w salonie

* garderobę planujemy w sypialni

* po zmianach dom zyskał przestrzeń - obecnie ma on około 120 m kw. powierzchni użytkowej

 

Szukałam w Internecie kogoś, kto również buduje dom wg naszego projektu - niestety - nie znalazłam nikogo takiego, dlatego też m.in. postanowiłam założyć ten blog - być może znajdzie się ktoś, kto planuje budowę Antałka, a może ktoś, kto już jest posiadaczem tego budynku. Zapraszam do dyskusji, a w razie czego służę pomocą!

KAŻDA HISTORIA MA SWÓJ POCZĄTEK

autor: kasiaros blog budowlany - wyślj wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Początek naszej budowlanej historii sięga roku 2001 - jesienią stanęliśmy na ślubnym kobiercu, po weselu uzbierała nam się niezła sumka pieniędzy - za dużo, żeby wydać bez sensu, ale za mało, by konkretnie zaszaleć. Poza tym mieliśmy już nasze pierwsze wspólne plany  i marzenia - wybudować dom, ciasny, ale własny!  Rok później byliśmy już posiadaczami działki budowlanej i te 1000 m kwadratowych to był nasz cały dobytek.

Póżniej niewiele się działo - z budową nam się nie spieszyło, mieszkaliśmy w mieszkaniu mojej teściowej, która większą część czasu spędzała za granicą. Poza tym oboje świeżo po studiach rozpoczynaliśmy "karierę" belfrów, a z tego kokosów nie było!

W przeciągu trzech lat jedyne, co udało nam się zrobić, to wybrać projekt - małego domu z pracowni Archeton, załatwić całą potrzebną dokumentację i kupić trochę materiałów budowlanych - to wszystko z naszych oszczędności, bo nie chcieliśmy wchodzić w kredyty. Później udało nam się jeszcze zalać ławy i na tym etapie budowa stanęła, gdyż mąż nawet słuchać nie chciał o kredycie! Życie toczyło się dalej, a ławy czekały na dalszy rozwój wypadków...

Statystyki mojabudowa.pl
Liczba blogów: 68680
Liczba wpisów: 226821
Liczba komentarzy: 902199
Liczba zdjęć: 670671
Liczba osób online: 134