KAŻDA HISTORIA MA SWÓJ POCZĄTEK
Początek naszej budowlanej historii sięga roku 2001 - jesienią stanęliśmy na ślubnym kobiercu, po weselu uzbierała nam się niezła sumka pieniędzy - za dużo, żeby wydać bez sensu, ale za mało, by konkretnie zaszaleć. Poza tym mieliśmy już nasze pierwsze wspólne plany i marzenia - wybudować dom, ciasny, ale własny! Rok później byliśmy już posiadaczami działki budowlanej i te 1000 m kwadratowych to był nasz cały dobytek.
Póżniej niewiele się działo - z budową nam się nie spieszyło, mieszkaliśmy w mieszkaniu mojej teściowej, która większą część czasu spędzała za granicą. Poza tym oboje świeżo po studiach rozpoczynaliśmy "karierę" belfrów, a z tego kokosów nie było!
W przeciągu trzech lat jedyne, co udało nam się zrobić, to wybrać projekt - małego domu z pracowni Archeton, załatwić całą potrzebną dokumentację i kupić trochę materiałów budowlanych - to wszystko z naszych oszczędności, bo nie chcieliśmy wchodzić w kredyty. Później udało nam się jeszcze zalać ławy i na tym etapie budowa stanęła, gdyż mąż nawet słuchać nie chciał o kredycie! Życie toczyło się dalej, a ławy czekały na dalszy rozwój wypadków...
Komentarze